Paralaksa tła

Dorosłe dzieci alkoholików

Podziel się wiedzą!

Alkoholizm w dalszym ciągu jest jednym z najpoważniejszych oraz najczęściej spotykanych problemów społecznych. Często zapominamy o tym, że jest to też problem medyczny – to choroba jak każda inna i wymaga leczenia. Mimo to, w dalszym ciągu uwaga społeczna skupia się głównie wokół leczenia oraz pomocy terapeutycznej dla samych alkoholików, nie dla ich rodzin.

Wbrew pozorom, bardzo dużą część naszego społeczeństwa stanowią osoby dorastające w domach, w których nadużywano alkoholu. Część z nich powiela schemat i też zaczyna pić, część wiąże się z partnerem, który jest uzależniony, a pozostali noszą w sobie bardziej lub mniej zauważalny syndrom DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików). Dzieci alkoholików rzadko uświadamiają sobie problem z jakim przyszło im żyć i nie powiązują niepowodzenia w dorosłym życiu z tym co miało miejsce w domu rodzinnym.

Kiedy ktoś w domu choruje, to członkowie rodziny też chorują – nigdy nie zastanawiamy się nad tą prostą zależnością, a ona potrafi wszystko zmienić. Szczególnie podatne i bezbronne wobec tego co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu są dzieci. Dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie nie pozostaje bez konsekwencji w życiu dorosłym- to skazanie na rozpoczęcie go z bagażem doświadczeń i różnymi problemami. Każde dziecko potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i uwagi- dzieci z rodzin dotkniętych alkoholizmem wychowują się w świecie rządzonym przez niepewność i chaos, nie nabywają odpowiednich umiejętności, a w konsekwencji nie radzą sobie w życiu. Mały człowiek, który odkrywa, że nie dostaje wcale albo dostaje zbyt mało tego co mu się należy, intuicyjnie wyczuwa, że coś jest nie w porządku. W związku z tym, że traktuje rodziców jak najważniejsze na świecie istoty, od których zależy jego byt, zaczyna utwierdzać się w przekonaniu, że skoro nie dostaje tego, powinien mieć zapewnione, to na pewno jest z nim coś nie tak. Nie potrafi sobie poradzić z tym co widzi i czuje, więc zaczyna myśleć, że lepiej jest nie czuć: „Jeśli nauczę się nie czuć i nie będę blisko, to nie będę cierpieć”. Dorasta mając negatywne nastawienie do siebie, a bardzo często też do świata, któremu w jego przekonaniu nie można ufać. Taka postawa kształtuje zaniżoną samoocenę oraz zmienne poczucie własnej wartości, zależne od opinii innych. Negatywne przekonania są potwierdzane i utrwalane w dorosłym życiu w myśl samosprawdzającej się przepowiedni.

Odgrywanie ról
DDA przez wiele lat mogą żyć, bez świadomości kim właściwie są, ponieważ potrafią jedynie odgrywać wyuczone w dzieciństwie role, tj.: bohater, kozioł ofiarny, błazen i cień.

Bohater przyjmuje postawę odpowiedzialnego, małego dorosłego, który opiekuje się matką oraz rodzeństwem.  Zazwyczaj dobrze się uczy, nie sprawia problemów, jest skłonny do poświęceń. Od siebie tylko wymaga, aby móc zasłużyć na pochwały, natomiast innym służy pomocą.
Kozioł ofiarny z kolei dorasta w poczuciu winy, że wszystko co ma miejsce w domu i jego otoczeniu jest przez niego. Taka postawa sprawia, że jest wytykany palcem, co doprowadza go do buntu i zachowań na zasadzie „Ja wam jeszcze pokażę!”.
Błazen to rola domowego „rozbawiacza”- jest przekonany, że dobra atmosfera w domu zależy od niego, dlatego stara się rozładowywać atmosferę i zajmować uwagę tak, aby w domu nie było smutno. Podobnie jak bohater, nie skupia się na sobie, ale zajmuje się innymi.
Cień, jak sama nazwa wskazuje, to dziecko wycofane, niepewne, o zaniżonym poczuciu własnej wartości – prawie go nie widać. W konsekwencji strachu przed rodzinnymi kłótniami i uczestniczeniem w tym codziennym piekle, ucieka w swój wewnętrzny świat.

Dorosłość – tak blisko, a tak daleko
DDA często mają trudności z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji interpersonalnych, a oprócz tego zmagają się z różnymi problemami emocjonalnymi. Wiele z nich to osoby samotne lub nie wchodzące w zalegalizowany związek. Jeśli już się to zdarzy, 1/3 takich małżeństw kończy się rozwodem. Dorośli pochodzący z rodziny alkoholowej zazwyczaj boją się, że w swojej rodzinie powtórzą to, co ich spotkało w dzieciństwie, a ponadto są przekonani, że w małżeństwie ludzie tylko wzajemnie się krzywdzą. Przez myśl, że bliska relacja z kimś grozi cierpieniem, nie potrafią jej stworzyć, co powoduje że najczęściej małżeństwo nie spełnia ich nadziei i oczekiwań, więc w efekcie ich nie satysfakcjonuje. 

Brak umiejętności rozmowy z partnerem o swoich potrzebach czy uczuciach, atmosfera niedomowień oraz urastające do potęgi pretensje i żale sprawiają, że w obliczu problemu łatwiej jest powielać zachowania z rodzinnego domu, niż zastanowić się jak można go rozwiązać – na trzeźwo. I tak koło zatacza krąg… Łatwiej jest odtwarzać stary schemat, bo jest znajomy. To co nowe wzbudza lęk.

Około połowa DDA nie decyduje się na posiadanie dzieci, a jeśli już, to późno – zazwyczaj po 30-stce. Ten ambiwalentny stosunek jest dyktowany przez skrywany głęboko lęk, że życie dla ich dziecka będzie tak okrutne jak dla nich samych a oni przeniosą do swojej rodziny schematy obserwowane w dzieciństwie i sami też będą krzywdzić. Jednak jeśli już pojawi się potomstwo, to osoba z rodziny alkoholowej ma trudności w odnalezieniu się w roli rodzica. W relacji z dziećmi powraca obraz   własnych wspomnień z dzieciństwa a przez brak nabytych umiejętności nie potrafią rozróżnić zwykłych problemów, od sygnałów, że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego.

Ci, którzy nie wejdą w stały związek ani nie podejmą się rodzicielstwa, pozostają dzieckiem swoich rodziców. Wówczas ich podstawowym zadaniem jest opieka nad nimi i dopilnowanie, by nie zrobili sobie wzajemnie krzywdy. Zazwyczaj ta więź z rodzicami jest bardzo silna, mimo iż kontakty z nimi nie zawsze poprawnie się układają. Mieszkając osobno i tak kilka razy w tygodniu dzwonią lub odwiedzają mamę i tatę. Ukryta w podświadomości rola dobrego dziecka okazuje się być ważniejsza niż rola męża czy żony. Problem polega jednak na tym, że ta relacja to utrzymywanie postawy z dzieciństwa, tak aby pomimo mieszkania na odległość, nie zachwiać równowagi funkcjonowania rodziny.

Partnerzy na scenie życia

Najczęściej DDA przyciągają do siebie partnerów zgodnych z ich potrzebami, w zależności od przyjętej w dzieciństwie roli, np. bohater zwiąże się z osobą która może do niej przylgnąć i uwiesić się, nie robiąc nic przez całe życie; błazen zaś poszuka osoby problematycznej, którą może się zaopiekować i poprawiać humor, takiej której będzie odpowiadać jego żartobliwe podejście. To tylko przykłady, ale każda z przyjętych dawno temu postaci ma odpowiedniego partnera do gry na swojej scenie życia. 

Na początku to może wyglądać całkiem niewinnie gdyż DDA są przekonane, że tak dobrze znają problemy domu rodzinnego, że sobie z nimi poradzą, w związku z tym przejmą odpowiedzialność za innych i własną rodzinę. Niestety to błędne koło – oni sami czy partner nie muszą od początku ujawniać skłonności do alkoholu, ale wcześniej czy później dramat się zacznie.

„Kim jestem?”

Rzeczywistość postrzegana przez DDA jest zakrzywiona, patrzą one tylko z perspektywy własnych doświadczeń i potrzeb, a kiedy coś nie pasuje to chcą to zmienić. Żyją w wymyślonej przez siebie rzeczywistości, nie mając ze sobą kontaktu. Dopiero koło 30-40 roku życia, następuje kryzys tożsamości – a tak właściwie jej braku. Wtedy dochodzą do wniosku, że nie chcą dłużej odgrywać narzuconej roli. Konfrontacja z rzeczywistością zmusza ich do zadania sobie pytania „Kim jestem?”. Im wcześniej to nastąpi, tym lepiej.

To da się jeszcze zmienić

Jest możliwe, że dzieci z rodzin dotkniętych chorobą alkoholową, pomimo ciężaru doświadczeń, nie będą mieć zaburzeń osobowościowych oraz będą w tanie bronić się przed negatywnymi konsekwencjami w dorosłym życiu. Być może ma to związek z temperamentem, silnymi predyspozycjami rozwojowymi, ze sprzyjającym środowiskiem szkolnym czy postawą niepijącego rodzica oraz bliskimi relacjami z innymi członkami rodziny. Jednak najprawdopodobniej większość DDA, nie mających tego szczęścia, nie jest w stanie poradzić sobie samodzielnie bez profesjonalnej pomocy.

Terapia jest zalecaną i najlepszą formą wsparcia psychologicznego dla osób z syndromem Dorosłych Dzieci Alkoholików. Spotkania mogą mieć formę indywidualną lub grupową, choć ja zalecam korzystanie z obu tych form jednocześnie. Indywidualne sesje pozwolą zmierzyć się ze swoimi problemami i je przepracować, natomiast grupowe pokażą pacjentowi, że nie jest sami a oprócz niego są też inni, którzy mają podobne doświadczenia i razem mogą się wspierać w dalszej walce o normalność. To pozwoli jednocześnie otworzyć się na relacje międzyludzkie. Nie każdy jednak jest gotów na przepracowanie własnych problemów od razu na forum grupy, stąd lepszym rozwiązaniem będzie połączenie tych dwóch metod.

Celem terapii jest przebaczenie – zrozumienie przyczyn problemów, nazwanie ich oraz poukładanie przeżywanych trudnych emocji. Po tym dopiero następuje nauka nowych umiejętności, konstruktywnego radzenia sobie z doświadczanym lękiem, nadmiernym poczuciem odpowiedzialności i winy, a także innymi destruktywnymi odczuciami. Jest to długa droga, początkowo oparta na niepewności, ale w końcu udaje się z tym pogodzić i żyć zwyczajnym życiem. Oddzielenie się grubą kreską od przeszłości pozwala zmienić sposób myślenia na adekwatny do realiów, nadać życiu nowy kształt i przede wszystkim odnaleźć siebie. Ostatecznie zwiększa to komfort życia oraz umiejętność czerpania z niego radości, co wcześniej nie było możliwe. ✵

Małgorzata Kuczar, psycholog

kobieta
Podziel się wiedzą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *