Paralaksa tła

Psychologia: Pogoda na smutek

Podziel się wiedzą!

Jak to już bywa w naszym klimacie, lato szybko przeminęło i za oknami jawi się jesienna aura. Choć większość z nas, w tym roku pewnie szczególnie – z uwagi na obostrzenia związane z epidemią, nie zdążyła wystarczająco nacieszyć się słońcem, za oknami już deszczowo, szaro i ponuro. Rzec można, że to dobra pogoda na smutek.

Emocje są w naszym życiu bardzo ważne. To przede wszystkim ich złożoność wyróżnia nas wśród innych gatunków. Dlatego też musimy pozwolić sobie na doświadczanie i przeżywanie każdej z nich, również smutku. Może on nam towarzyszyć nie tylko w trudnym dla nas okresie, ale również w związku aktualną sytuacją, w której się znajdujemy – w obiektywnym spojrzeniu nie koniecznie musi być ona nacechowana negatywnie, by wywołać w nas taki stan emocjonalny. Wbrew powszechnemu przekonaniu, smutek nie musi też być czymś złym – możemy w nim odnaleźć wewnętrzną siłę, lepiej poznać samych siebie lub uruchomić wewnętrzne pokłady kreatywności, napędzane właśnie tą emocją, wyrzucić na zewnątrz to co czujemy poprzez np. śpiew, malowanie, słowa). Wszystko zależy od tego jak my sami się z nim czujemy, czy potrafimy sobie z nim radzić i czy nie wywołuje on w nas przewlekłego cierpienia, utrudniającego codzienne funkcjonowanie.

Pogodowy humor

Czy należysz do osób, które zwykle zauważają zmiany pogody i są na nie wyjątkowo podane? Czy taki pochmurny jesienny obraz przyprawia Cię o smutny, melancholijny nastrój, tęsknisz za słonecznymi dniami, które przynosiły bardziej pozytywne nastawienie i wprawiały w dobry humor? Jeśli tak, to możesz być spokojny – wszystko z Tobą w porządku, a wiele osób reaguje podobnie. Stan ten ma zarówno swoje wyjaśnienie psychologiczne, jak i podłoże biologiczne.

Należy jednak zauważyć, że nie wszyscy doświadczają takich wahań nastroju w związku ze zmieniającą się pogodą, a ciemne chmury na niebie niekoniecznie zmywają uśmiech z ich twarzy. Niektórzy wręcz zdecydowanie lepiej czują się i funkcjonują w czasie pochmurnych oraz deszczowych dni, przy niższych temperaturach otoczenia, świetnie dostosowując się do stylu życia jaki wymusza na nich tego typu klimat. Podczas gdy dla innych okres jesienno-zimowy jest tym trudnym czasem, stanowiącym nie lada wyzwanie dla ich stanu emocjonalnego.

Zegar biologiczny

Niezależnie od płci jaką reprezentujemy, z biologicznego punktu widzenia nasze organizmy funkcjonują zgodnie z rytmem dobowym, regulowanym na podstawie odbieranego światła słonecznego. Tak też dostosowywane są cykle naszego snu – więcej światła docierającego z otoczenia to sygnał dla organizmu, że nastał nowy dzień i pora wstawać. Analogicznie, sytuacja staje się odwrotna w przypadku zmniejszenia ilości dopływającego do nas światła, co dla organizmu jest informacją o tym, że dzień dobiega końca w związku z czym należy się szykować na odpoczynek, na sen.

„Hormonalne” noce i dnie

Kluczową rolę w tych procesach odgrywają również dwie substancje: melatonina oraz serotonina. Pierwsza, uwalnia się w organizmie w mniejszych lub większych stężeniach, w zależności od tego ile światła słonecznego odbiera nasz organizm – kiedy robi się ciemno, stężenie melatoniny się zwiększa, po to by nas relaksować i usypiać. Analogicznie więc, pochmurne dni z małą ilością promieni słonecznych mogą wywołać podobny efekt, przez co jesteśmy znużeni i senni. Serotonina zaś jest jednym z neuroprzekaźników, nazywanym „hormonem szczęścia”, który działa pozytywnie na nasz nastrój, poprawia sprawność procesów myślowych i dodaje nam chęci do kontaktów towarzyskich. Ponadto wpływa też redukująco na liczbę negatywnych myśli, które możemy miewać. Brak światła słonecznego jednakże znacznie obniża jej poziom w naszym organizmie, przez co możemy odczuwać przygnębienie, melancholię, smutek czy nostalgię.

Aspekty psychologiczne

Pomimo tych cech, to nie zmiany chemiczne zachodzące w naszym organizmie są bezpośrednią przyczyną poczucia smutku w szare dni. W praktyce związane jest to z procesami poznawczo-behawioralnymi, których doświadczamy, a mianowicie to nasze myśli oraz zachowania utrzymują i wzmacniają stany smutku czy apatii, które wówczas możemy u siebie identyfikować. Osoby doświadczające pogorszenia nastroju w wyniku deszczowej aury zwykle w tym czasie stają się mniej aktywne i otwarte na kontakty z innymi, za to bardziej skupiają się na pesymistycznych postawach oraz dysfunkcyjnych schematach myślowych. Niektórzy mogą wręcz cierpieć na tzw. „depresję sezonową” lub „depresję jesienną”, charakterystyczną dla pory jesiennej i zimowej, doświadczając do pewnego stopnia zaburzeń depresyjnych, której to objawy mijają na szczęście wraz z wiosną i latem.

Pomocne światło

Osoby wrażliwe na jesienno-zimowe obniżenie nastroju, najczęściej w pochmurne dni czują się smutne, brakuje im chęci do działania, mogą również mieć kłopoty ze snem czy zmieniony apetyt, a ich codzienne jestestwo wypełnione jest pesymizmem i poczuciem beznadziejności. Może też im towarzyszyć irytacja lub zamartwianie się, a czasem nawet poczucie winy. U osób, które borykają się z takimi problemami występującymi sezonowo, pomocna może być fototerapia – czyli tzw. terapia światłem. Polega ona na każdorazowej ekspozycji na jasne, sztuczne światło przez określony czas, co ma na celu uzupełnienie niedoboru światła słonecznego i zminimalizowanie negatywnych efektów jego braku. Sposób ten niestety nie działa na każdego, jednakże trzeba spróbować by się o tym przekonać.

Zmieniaj to co możesz

Często mamy tendencję do zamartwiania się sprawami, na które nie mamy wpływu i lekceważenia tego, co możemy zmienić. Podobnie jest z pogodą – nie zmienimy jej, po prostu musimy zaakceptować ją taką, jaka jest. Jednakże to co możemy kontrolować oraz zmieniać, to wszelkie aspekty poznawczo-behawioralne, czyli nasze myśli oraz działania. Dlatego jeśli tylko zauważymy, że w pochmurne dni pochłania nas smutek i apatia, musimy świadomie zadziałać, by nie pogrążyć się w tym stanie. Nawet jeśli będzie to wymagało przymuszenia się, to warto przezwyciężyć letarg i robić rzeczy, które sprawiały nam dotąd przyjemność czy satysfakcję, czy to w domu czy poza nim. Być może do dobry okres na poświęcenie większej ilości czasu na porzucone hobby? Pomocne i motywujące będzie też otaczanie się bliskimi osobami – przyjaciółmi, znajomymi i rodziną, a także organizowanie wspólnych spotkań. Niezależnie od powyższych, przez cały ten czas bardzo istotną kwestią jest stałe przyglądanie się swoim myślom i odczuciom oraz niezwłoczna interwencja podczas pojawiania się negatywnych stanów. Najważniejsze jednak jest to, by nie bać się prosić o pomoc – jeśli czujesz, że sam sobie nie poradzisz, poproś o pomoc zaufane osoby lub udaj się po pomoc do specjalisty.

mgr Małgorzata Kuczar, psycholog

Podziel się wiedzą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *