Paralaksa tła

Psychologia: Potężna przemoc której nie widać

Podziel się wiedzą!

Z różnymi formami przemocy mamy do czynienia na co dzień, jednak nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Jedną z nich jest manipulacja, która ma sprawić, że stracimy wiarę w siebie, a ostatecznie zakwestionujemy własne zdrowie psychiczne. Takiej formie przemocy nadano nazwę gaslighting (z ang. podpalanie gazu). Termin nie wziął się z przypadku – został on zaczerpnięty ze zekranizowanej w 1944 roku sztuki teatralnej pt. „Gaslight” (polskie tłum. „Gasnący płomień”), opowiadającej o mężu, który chce wmówić żonie iż ta jest chora psychicznie, w celu zagarnięcia jej własnego majątku.

W brew pozorom to często stosowana metoda, którą upodobało sobie wielu dyktatorów, przywódców sekt, a także osoby narcystyczne, socjopatyczne i patologiczni kłamcy. Jak widać, obecna jest ona zatem nie tylko związkach partnerskich, ale również w relacjach zawodowych czy biznesowych. Mimo, że gaslighting jest jedną z postaci przemocy psychicznej, to niestety łatwa do wykrycia a jej przejawy nie muszą być oczywiste do stwierdzenia. Jeśli ktoś z Twojego otoczenia sprawia, że wątpisz we własny osąd rzeczywistości, a nawet zaczynasz poddawać zakwestionowaniu swoje zdrowie psychiczne, to sygnał, że mogłaś/mogłeś paść ofiarą tej manipulacji.

Niszczycielska moc słowa

Jest to jednocześnie najbardziej subtelna, zakamuflowana i niebezpieczna postać przemocy. Ze względu na ogromne szkody jakie ta metoda wyrządza w psychice pokrzywdzonego, psychologowie zaliczają ja do jednej z form agresji emocjonalnej. Gnębienie najczęściej trwa latami, a dezorganizacja i dezinformacja wprowadzane są stopniowo, stąd też tak trudno zorientować się, że ktoś nas ogromnie krzywdzi, by móc w porę odpowiednio zareagować. Celem oprawcy jest przekonać drugiego człowieka o jej błędnym myśleniu oraz doprowadzić do zakwestionowania przez nią własnych uczuć, a w konsekwencji – zdrowia psychicznego. Niepewna, zdezorientowana i przepełniona lękiem osoba jest łatwiejszym celem, gdyż staje się bardziej podatna na sugestie, polecenia czy inne próby wykorzystywania.

Cel nie jest oczywisty

Pomimo, iż terminy „techniki wpływu społecznego” oraz „manipulacja” często używa się zamiennie, to przedstawiają one jednak nieco inne założenia. Podczas, gdy pierwsze są powszechnie stosowane w celu osiągnięcia własnej korzyści, to nie zakładają szkody drugiej osoby lub przewidują nie wielkie, mało znaczące. Natomiast manipulacja odnosi się do negatywnego wpływu – zwykle jednoznacznie kojarzy się z nagannym moralnie postępowaniem, gdzie stosujący ma odnieść korzyści (ale nie musi też niczego zyskać) kosztem innej osoby, jej cierpienia, straty, nieszczęścia. W związku z tym, cel osoby uciekającej się do omawianej formy przemocy nie musi być oczywisty – może ona kierować się chęcią osiągnięcia korzyści materialnych, ale też zwyczajną satysfakcją z posiadania kontroli i władzy nad drugim człowiekiem, wykorzystania, wyrządzenia szkody i krzywdy, czy potrzebą odwrócenia od siebie uwagi oraz ukrycia własnych przewinień lub słabości.

„Coś sobie wymyśliłaś”

Przykładem gaslightingu może być niewierny mąż, który przy próbie udowodnienia mu zdrady, zaczyna posądzać żonę o urojenia i „chorą” zazdrość, a wszelkie jej argumenty i dowody będzie interpretować jako niezbity dowód na jej paranoję. Kolejną ilustracją tej manipulacji jest kłótnia, w czasie której mąż wyzwie żonę od najgorszych i uderzy w najbardziej czuły punkt, aby obniżyć jej poczucie własnej wartości oraz zachwiać jej wiarę w siebie. Po czym na słowa żony, że poczuła się zraniona i nie życzy sobie żeby ją tak traktował oraz mówił o niej takie rzeczy, on stwierdzi „Ja przecież nic takiego nie powiedziałem”. Ta sytuacja może z pozoru wydawać się niewinna, ale manipulator właśnie zasiał ziarno niepewności. Cokolwiek podobnego wydarza się w przyszłości, oprawca stwierdzi, że druga osoba kłamie, wyolbrzymia czy jest nadwrażliwa, robi z igły widły, reaguje nieadekwatnie do sytuacji. Z czasem następuje cała seria wydarzeń i słów, które mają pogłębiać wątpliwość co do własnego poczucia zdrowia psychicznego partnerki: „Zastanów się nad sobą, masz jakąś paranoję, co ty mi wmawiasz? Jak zwykle wymyśliłaś coś sobie, idź do psychiatry, bo z Tobą się nie da żyć”. Dalszym etapem pogłębiania zachwiania równowagi psychicznej ofiary, może być opowiadanie znajomym i rodzinie o jej niestabilności psychicznej, chowanie przedmiotów, których używa tak żeby myślała, że wciąż je gubi, przez co stawała się słabsza i utwierdzała w tym, że popada w paranoję. 

„Nie masz nikogo, tylko ja Ci zostałem”

Kiedy mamy problemy lub nachodzą nas jakiekolwiek wątpliwości w życiu, szukamy wsparcia wśród innych ludzi – zwykle u bliskich członków rodziny, przyjaciół, znajomych. Czujemy się źle, kiedy nie otrzymamy od nich wsparcia czy aprobaty – wątpimy wówczas we własną skuteczność, mamy obniżone poczucie własnej wartości, czujemy bezsilni i osamotnieni. Właśnie to pozbawienie wsparcia społecznego jest kolejnym etapem prowadzonej strategii manipulanta. Pozbawiona go osoba straci na wiarygodności, nie będzie w stanie zweryfikować poprawności swojego punktu widzenia czy omówić z kimś własnych wątpliwości. Skłócenie z najbliższymi pozwala manipulantowi postawić się w roli „jedynej przychylnej osoby” jaka pozostała ofierze. Dzięki takiemu działaniu, oprawca staje się jedynym punktem odniesienia i jedynym „bliskim” człowiekiem, dzięki czemu jego niszczący wpływ na drugą osobę rośnie.

Groźna broń w znęcaniu

Manipulant może udawać, że nie rozumie tej osoby („Znowu coś zmyślasz, o co Ci chodzi?”), odrzucać jej argumenty („Masz urojenia, przesadzasz, oszalałaś, słyszysz to co mówisz?- to szaleństwo”), a także poddawać wątpliwości jej wersję wydarzeń („Taka sytuacja nie miała miejsca, nie było tak, wymyślasz coś sobie, znowu próbujesz mi coś wmówić”). Działanie te są celowe i stanowią groźną broń w rękach manipulatora, a ostrożny sposób ich prowadzenia przeplata chwile czułości oraz złości, tak aby osoby z zewnątrz postrzegały oprawcę jako troskliwego i czułego partnera, a osoba manipulowana czuła się zdezorientowana, bezsilna, bezradna i nierozumiana, co sprawi że ostatecznie weźmie winę na siebie i jednocześnie zakwestionuje swoje zdrowie psychiczne. Takie znęcanie się psychiczne jest istną katorgą i straszliwą torturą dla ofiary.

Kiedy zaczynamy wątpić w swój zdrowy osąd sytuacji oraz zastanawiamy się czy dane wydarzenie faktycznie miało miejsce, czujemy się zagubieni, zdezorientowani i bezsilni,  a w konsekwencji możemy popaść w różnego rodzaju stany depresyjne a nawet samą depresję. Trzeba zatem pamiętać, że tego typu sygnały i objawy mogą świadczyć o byciu w toksycznym związku, z którego trzeba wyplątać się jak najszybciej. 

Droga do wolności

Jeśli czujemy, że w naszym związku jest coś nie tak, zaufajmy swojej intuicji i odczuciom wobec drugiej połowy, co pozwoli nam w porę wykryć manipulację i nie paść jej ofiarą. Jeśli coś nam nie pasuje, nie powinniśmy przede wszystkim ślep ufać drugiej osobie czy bezwzględnie przyznawać jej racji. Nawet jeśli w doświadczanej sytuacji partner nie ma złych zamiarów wobec nas, to mamy prawo wątpić w jego nieomylność i wierzyć we własne przekonania. Mówmy i wyrażajmy jasno to co czujemy, a także jak przeżywamy to co się dzieje. Trzymajmy się zdania, że istnieje możliwość, iż to właśnie druga osoba się pomyliła lub zapomniała o tym, co miało miejsce – skoro ona ma prawo wątpić w naszą pamięć, my również możemy negować to co ona pamięta. Nie szukajmy też na siłę akceptacji i aprobaty – to często popełniany błąd, kiedy odczuwamy spadek poczucia własnej wartości. 

Postaw granice

Kiedy zwątpimy w słuszność własnego osądu, warto poszukać dowodów z niezależnych źródeł. W razie potrzeby, skonsultujmy się z neutralnym obserwatorem, ustalmy swoje granice i zadbajmy o to, by nie zostały nadszarpnięte, gdyż stanowią filar naszego zdrowia psychicznego. Dlatego też nikt nie ma prawa ich przekraczać, w szczególności jeśli robi to bezkarnie, z pełną premedytacją. Kiedy poddamy się temu chociaż raz, ustanowimy szkodliwy precedens – bariery ulegną osłabieniu a oprawca to wykorzysta. Jeśli druga osoba na nas krzyczy, próbuje wymusić na nas wykonanie jej woli, używa wobec nas słów, które sprawiają przykrość – okażmy jasno nasze niezadowolenie i postawmy nieprzekraczalny próg.

Gaslighting to strategia, która ma nas przekonać, że nas sposób odbierania rzeczywistości jest zdecydowanie odmienny od tego, jak postrzegałby ją neutralny obserwator. Przez co nasze myśli mogą przerodzić się w obsesję a nasze zdrowie psychiczne bardzo ucierpi. Badacz zjawiska gaslightingu, Jay Carter, uważa że tylko 1 % stosujących tę technikę robi to celowo by zranić swoją ofiarę, a 20% jej w sposób nie całkiem świadomy, jako mechanizmu samoobrony, a pozostali robią to sporadycznie i całkowicie nieświadomie. U osób, które mają takie postępowanie w złym nawyku, przy odpowiedniej pomocy psychologicznej można je zwalczyć.

Jeśli jednak tkwimy w toksycznym związku, tym bardziej kiedy ktoś krzywdzi nas z premedytacją, musimy koniecznie, jak najszybciej, oddalić się od takiej osoby. Oczywiście to może nie być łatwe, ale jest możliwe. Zdystansowanie się pomoże nam przeanalizować sytuację z innej (nowej) perspektywy. ❄︎

mgr Małgorzata Kuczar, psycholog

Podziel się wiedzą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *